sssss

Rozbisurmaniony tłum barbarzyńców. Kibole? Nie. Studenci... czyli "Wielkie Grillowanie 2014"

 - "Mamy do czynienia ze zdziczeniem części społeczeństwa" - takimi oto słowami szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz skwitował ubiegłoroczne ekscesy na plaży w Gdyni do jakich doszło między fanami Ruchu Chorzów a załogą meksykańskiego statku.

Blisko po roku czasu od "bójki na plaży" na ulice Poznania wylęga rozbisurmaniony tłum barbarzyńców owładniętych prymitywnymi żądzami. Kibole? Nic podobnego. To kwiat polskiej młodzieży, z której wyrosnąć mają przyszłe elity, ujmując prościej: studenci uczelni wyższych.

Tymczasem ani szef MSW, ani nawet policja w tym przypadku nie mówią o jakimkolwiek zdziczeniu społeczeństwa, a przecież są ku temu oczywiste przesłanki.

 wielkiegrill2

Foto: Łukasz Gdak

 

Kultura i pozytywne emocje?

 W dniu wczorajszym na terenie studenckiego kampusu Morasko odbyła się IX edycja imprezy plenerowej pt. "Wielkie Grillowanie 2014" organizowanej przez Parlament Samorządu Studenckiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Na pikniku "kultura, pozytywne emocje i jak zawsze pasja dobrze wykształcona" - jest napisane na stronie wydarzenia. A jak było? Zapewne tak jak reklamował to organizator... ;)

Grubiaństwo i totalna demolka...

Niestety mieszkańcom Poznania ukazał się zupełnie inny obraz studenckiego światka i to w centrum miasta, kiedy to pijana i bezmyślna młodzież chcąca dojechać na miejsce wielkiego pikniku, w drodze do akademickiego miasteczka, w jakimś szaleńczym amoku demolowała pojazdy komunikacji miejskiej i nie tylko...

Zdziczenie.

"Wszystkie bimby miały tak poważne uszkodzenia mechaniczne, że trzeba było je wycofać z trasy. Nocny tramwaj praktycznie nie kursował od godz. 0.54 do 4.57, a MPK musiało uruchomić dodatkowe autobusy. Osoby dojeżdżające na Wielkie Grillowanie 2014 na Morasko wyrządziły sporo szkód w tramwajach." - donosił z rana Głos Wielkopolski.

"Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Bójki, rozbijanie butelek gdzie popadnie, rzyganie po przystankach, zaciąganie hamulca awaryjnego, wyrywanie drzwi... Po prostu szok" - napisał na Facebooku Jakub Krasowski, motorniczy MPK Poznań, który w czwartek wieczorem dowoził młodzież na studencki "piknik".

Również na Facebooku moja znajoma napisała: "akurat wracałam z pracy takim tramwajem, butelki pod nogami sie walały, a wszyscy ledwo na nogach stali, do tego jakieś siekiery, itp. mieli ze sobą" - trudno uwierzyć, ale podobnych relacji w sieci można znaleźć mnóstwo. Ponadto na trasie dojazdowej do studenckiego kampusu pobito miejskiego kloszarda, a w bliskiej okolicy Wielkiego Grillowania, nad ranem, znaleziono zwłoki 22-latka, którego zgon nastąpił w wyniku dekapitacji...

Równi i równiejsi.

Niszczycielski tłum bezmyślnych, młodych ludzi, pozbawionych zasad i moralności? Można by tak rzec, jednak nie o tym będę rozprawiał. Bardziej mnie interesuje co w tym czasie robiły służby? Kto dbał o bezpieczeństwo normalnych ludzi i pasażerów komunikacji miejskiej? Żadne media nie podały informacji o jakichkolwiek zatrzymaniach chuliganów demolujących miasto, na stronie policji również takich informacji nie mogę znaleźć. Żadne media nie nazwały tych studentów (rzekomo ludzi o wysokiej kulturze) pseudostudentami, analogicznie do stadionowych pseudokibiców, którzy są po prostu kibicami łamiącymi regulamin imprezy czy przepisy ustawy o BIM. Przecież ci studenci, w drodze na Wielkie Grillowanie, również zakłócali porządek publiczny i łamali powszechnie przyjęte normy społeczne

Zatem, czy przy następnej tego typu imprezie komendant policji zabezpieczy trasę przejazdów "imprezowiczów" przynajmniej spottersami i patrolami umundurowanej policji? Czy wojewoda wielkopolski, Pan Piotr Florek, wyciągnie równie surowe konsekwencje wobec pseudostudentów - jak robi to w stosunku do pseudokibiców - i analogicznie do zamykanych trybun czy stadionu nie zezwoli na zorganizowanie Juwenaliów w Poznaniu? Nie sądzę, gdyż wg mnie impreza ta nie była imprezą masową w rozumieniu ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych (art.3, pkt. 1b).

Mamy problem...

Po drobnym incydencie "na plaży" szef MSW mówił: - "Należy izolować tych ludzi. Być może będzie trzeba przemyśleć zmiany w prawie, jeśli nie będą chcieli się socjalizować". I pytał: - "Jak to się stało, że kibole znaleźli się wśród normalnych ludzi?" - jakby było w tym coś zupełnie nienormalnego. Jednak kiedy mamy do czynienia z faktycznym zdziczeniem "normalnych" ludzi Ministerstwo Spraw Wewnętrznych milczy, a szkoda, bo to jest już problem nie tylko z "dziczeniem normalnych ludzi", ale poraz kolejny z ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych.

Podziel się tym tekstem na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn

Komentarze   

 
0 # Kasia 2014-05-10 08:06
Proszę tylko nie generalizować i obwiniać tylko studentów, bo osobiście znam wielu młodych ludzi nie studentów, którzy uczestniczyli w imprezie :)
Z resztą się zgadzam. Może gdyby było więcej policji w mieście, tak jak jest to podczas meczu, to ludzie by się opamiętali.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # Bartosz 2014-05-10 08:20
Cytuję Kasia:
Proszę tylko nie generalizować i obwiniać tylko studentów


Celowo generalizuję, tak jak powszechnie robi się to w przypadku kibiców piłkarskich czy chociażby uczestników corocznego Marszu Niepodległości, aby w pewien sposób zademonstrować również to, że nie zgadzam się na generalizowanie w wydaniu mainstreamowych mediów w przypadku niektórych grup społecznych. Prawda jest taka, że zarówno w mediach, jak i w służbach, w administracji czy nawet w życiu codziennym mamy do czynienia z podwójnymi standardami. Niektórzy są równi, inni zaś równiejsi wobec prawa i to jest problem. Mój komentarz to taki prztyczek w nos... i mimo tego, że krytyczny względem młodzieży to uderza w zupełnie inne sfery.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-6 # Marcel 2014-05-10 08:37
Czyli generalizujesz z powodu zwyczajnej złośliwości, otwarcie się przyznając że zniżasz się do poziomu mediów którymi tak gardzisz? Jest na to słowo w słowniku na H, ale przecież nie o tym miało być.
Podobnie jak Twój "artykuł" miał niebyć o zdziczeniu ludzi, a o zabezpieczeniu imprezy, o której jest tam z 1-2 zdania.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # Bartosz 2014-05-10 08:54
Generalizuję, aby wskazać pewne absurdy, z którymi mamy do czynienia i tego nie ukrywam, gdyż wynika to chociażby z samego tekstu, a mój komentarz nie miał być o zabezpieczeniu imprezy a o "zdziczeniu ludzi", gdyż prócz BIM interesuję się psychologią tłumów. Studenci i pozostali ludzie jadący na Wielkie Grillowanie to klasyczny przykład tego jak tłum może być nieobliczalny i jak szybko nawet wybitna jednostka w tłumie mimowolnie może przerodzić się w barbarzyńcę. Polecam poczytać Le Bon'a ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Marcel 2014-05-10 08:38
a teraz fakty:
-faktem jest że "student" to już nie to samo co 20 lat temu, kiedy oznaczało to wyższą kulturę i dotyczyło 2-3% społeczeństwa, tyle że prawie każdy to wie.
-faktem jest że impreza była fatalnie zabezpieczona i zorganizowana, żeby nie powiedzieć w ogóle, widzimy tutaj doskonale jak odpowiednim organom zależy na bezpieczeństwie miasta i jak organizator potrafi zrobić "project x"
-i ostatnim najważniejszym faktem że co roku jest dokładnie tak samo (na juwe trochę lepiej, ale też), każdy o tym wie, ale jest zmowa milczenia, nikt się oburzał na degrengoladę wśród studentów póki dzięki śmierci pewnego chłopaka
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież